Bawełniany zamek

Kto po raz pierwszy zobaczył z oddali lśniące bielą wapienne tarasy, ten nie będzie już miał wątpliwości, dlaczego właśnie to urokliwe miejsce zostało porównane do bawełny. W języku tureckim słowo Pamukkale oznacza Bawełniany Zamek, a nawiązanie w nazwie do bawełny jest tym bardziej trafne, gdyż cało okolica pokryta jest polami bawełny, która okoliczni rolnicy uprawiają tutaj od setek lat. Wrażenie bawełnianej chmurki potęguje się zwłaszcza w okresie kiedy na okolicznych plantacjach krzaczki bawełny pokrywają się tysiącami białych bawełnianych kuleczek.

O tym niesamowitym miejscu można długo opowiadać, wiele też już zostało powiedziane gdyż to nierealne miejsce jest żelaznym punktem dla rzeszy turystów odwiedzających Turcję.

Proces powstawania trawertynowych tarasów Pammukale trwa nieprzerwalnie od 14 tysięcy lat. Powstało dzięki obecności 17 źródeł termalnych, których temperatura spływającej po zboczy góry Cökelez wody sięga nawet 100 stopni. Spływająca woda, której średnia temperatura wynosi najczęściej około 35 stopni pozostawia po sobie piękne wapienne osady tworząc rozległe półokrągłe niecki. Woda ta jest silnie zawapniona, i spływając ze wzgórza wytrąca biały osad, który potem tak magicznie wygląda. Wydajność wód jest tak duża, że nalot potrafi się podwyższać nawet o 1 mm rocznie na całej powierzchni zbocza góry Obecnie, wysoki na 160 metrów obszar pokryty osadami ma długość 2700 metrów, a jego szerokość to 600 metrów

Tak właśnie powstało Pamukkale olbrzymich rozmiarów naturalne kąpielisko, przyciągające swym nierealnym białym krajobrazem oraz światłem odbitym od lśniącego słońca tłumy turystów, a zdrowotne własności tutejszych wód termalnych, znane były już w okresie antycznym.
Trawertynowe tarasy w Pamukkale nie są jednak formacją unikatową. Na świecie można spotkać jeszcze kilka takich miejsc . Wśród wielu należy wspomnieć kompleks gorących źródeł Mammoth Hot Springs, położony w Parku Narodowym Yellowstone w Stanach Zjednoczonych lub dolinę Huanglong na stokach gór w Chinach jak również Semuc Champey w Gwatemali. Wyjątkowość Pamukkale wynika jednak z położenia w jego bezpośrednim sąsiedztwie rozległych ruin antycznego miasta Hierapolis, które zostało wpisane w 1988 roku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Przez dziesięciolecia nie zauważano degradacyjnej roli nadmiaru turystów. Swoboda w zwiedzaniu i swego rodzaju turystyczna „wolna amerykanka” w błyskawicznym tempie spowodowała degradację terenu i praktyczne wyniszczenie wapiennych tarasów, którym wybudowane na wzgórzu hotele zabrały „zasilanie” w mineralną wodę. Jednakże w latach 90 ubiegłego stulecia podjęto zdecydowane kroki i drastycznie ograniczono swobodę turystów,dzięki temu cud natury został uratowany i nadal stanowi wielką atrakcję dla zwiedzających.

Uczucie jakiego doświadczyłam podczas spaceru po wapiennym nalocie jest niesamowite. Woda, która spływa po trawertynowych tarasach jest cieplejsza od powietrza, co daje wrażenie unoszenia się nad powierzchnią. Wapienne skały natomiast korodowane wodą, wiatrem i słońcem przyjmują formę lekkie chropowatości, dzięki której kroki stawiane bosą stopą są bezpieczne. Warto więc, tak jak wielu spotkanych turystów, odetchnąć pod białymi ścianami i zasmakować kąpieli w białym magicznym błocie, pochodzącym z basenów z cudowną mleczną wodą. Mieszanka ta uznawana są za leczniczą a przede wszystkim upiększającą.

Tak czy owak, widoki w Pammukale są naprawdę niecodzienne i warte przyjechania tutaj. Warto przystanąć u szczytu trawertynowego wzgórza, wyciszyć się i wszystkimi zmysłami chłonąć magię tego orientu. Nic tu nie jest przereklamowane, widok jest naprawdę nie z tej ziemi.

Każde niepospolite miejsce na ziemi ma swoje podania i legendy w których racjonalny umysł człowieka chce przypisać tym miejscom magiczne właściwości i wytłumaczyć zjawiskowość niecodziennych doznań. Tak i Pamukkale ma też takie przypowieści. Jedna z nich pomimo, iż nie jest dostatecznie precyzyjna tłumaczy sposób powstania bawełnianej twierdzy. Otóż w zamierzchłych czasach zbocza góry Cökelez służyły jako pastwiska do wypasu bydła. Jednym z pasterzy był Endymion. A ponieważ ów pasterz był niespotykanej urody młodzieńcem, w jego stronę swe oblicze zwróciła bogini księżyca – Selene. Zakochana para była tak zajęta miłosnymi figlasami, że pasterz zapomniał wydoić krowy ze swojego stada, a spływające z wymion mleko utworzyło te przecudne mlecznobiałe tarasy. Chociaż podobno Selene i Endywion spotkali się w zupełnie innym miejscu.

O mocy upiększania pamukkalskiej wody świadczyć może opowieść o biednej i strasznie brzydkiej dziewczynie, która w dawnych czasach mieszkała nieopodal bawełnianego wzgórza. Zrozpaczona swoim ciężkim losem postanowiła zakończyć swoje marne życie rzucając się z trawertynowych tarasów. Spadając z wysokiej skały wpadła do niecki wypełnionej wodą i straciła przytomność. Niedługo potem przejeżdżający tamtędy młody Książę zauważył leżącą w mlecznej wodzie piękną dziewczynę, zakochał się w niej bez pamięci i wkrótce poślubił.