Magiczne miejsca są tuż obok

Gdyby nie zburzenie Małego Wersalu i Zamku Piastowskiego w latach 40. XX wieku, byłoby to jedno z najbardziej znaczących i znanych miejsc na mapie Europy. Dziś pozostały tylko zdjęcia, stare widokówki, zacierające się już wspomnienia…

Świerklaniecki park leżący przy głównej drodze z Tarnowskich Gór, stanowi nie lada atrakcję dla miłośników przyrody. Jest to idealne miejsce na popołudniowy odpoczynek, nie tylko dla mieszkańców gminy. Tereny te podczas weekendu, mimo bardzo dużej powierzchni, bywają często zatłoczone i to przez ludzi z całego Górnego Śląska. To tylko około pół godziny drogi z Katowic, a, można odkryć wspaniałe miejsce, którego przeszłość zna bardzo niewielu. A szkoda, bo jest to kawał nie tylko polskiej, ale i europejskiej historii, której niepoznanie byłoby wstydem.

Śląski ród

Na Górnym Śląsku nazwisko Guido Henckela von Donnersmarcka jest bardzo znane. Prawdopodobnie pochodził on z terenów ówczesnych Niemiec, jednak jego ród swoje miejsce znalazł na Spiszu, który w tym czasie podlegał władzom węgierskim. Rozwijał okoliczny przemysł, pomnażając przy tym oczywiście swój majątek. Osiedlił się w Zamku Piastowskim na terenie Świerklańca, zbudowanym przez Piastów w XIV wieku, a następnie wielokrotnie przebudowanym. Budowla znajdowała się na mokradłach doliny rzeki Brynicy. Otoczona była fosą i sztucznymi grotami, a hrabia Guido uczynił z niego ciężką do zdobycia fortyfikację, na wzór gotyckich twierdz.

Miejscowy „Tadż Mahal”

W latach 50. XIX wieku Donnersmarck przebywał w Paryżu. To właśnie tam poznał pochodzącą ze Śląska markizę Blanche de Paiva, dla której „stracił głowę”. Historia jej życia nie jest do końca znana, gdyż byłą jedną z tych kobiet, które marząc o bogactwie i sławie, słynęły z wymyślania legend o samych sobie. Hrabiego Guidona poznała, żyjąc u boku trzeciego z kolei męża, portugalskiego arystokraty. Milioner, najbogatszy człowiek ówczesnej Europy – Guido Henckel von Donnersmarck, szaleł na punkcie o 11 lat starszej od niego kobiety. Jeszcze przed ślubem wybudował dla niej pałac w Paryżu, gdzie przebywała śmietanka towarzyska francuskich salonów. Po wielu perypetiach związanych z wojną francusko – pruską, hrabia wraz z żoną, byli zmuszeni wyjechać z Paryża i powrócić do Świerklańca. To właśnie w małym i cichym Świerklańcu, Guido na tyłach Starego Zamku zbudował pałac, do dziś nazywany Małym Wersalem, a nawet śląskim Tadż Mahal.

Zaprojektował go wybitny francuski architekt Hector Lefuel, nadworny architekt Napoleona III, jeden z twórców Luwru. Pałac zachwycał. Wokół niego powstał wspaniały park. Obok znajdował się sporych rozmiarów staw z wysepką na środku. Na dziedzińcu umieszczono cztery rzeźby autorstwa Emmanuela Fremieta. Świerklaniecki park jest jedynym miejscem skupiającym tak wiele rzeźb tego sławnego francuskiego artysty. Jego dzieła można podziwiać tam do dzisiaj, choć niewiele osób zdaje sobie sprawę, kto jest ich twórcą.

Kościół Dobrego Pasterza

W latach 90. ubiegłego stulecia hrabia Guido postanowił wznieść kaplicę wraz z nowym mauzoleum, gdzie wieczny spoczynek znaleźliby zmarli przedstawiciele linii świerklaniecko – tarnogórskiej tego rodu. Kościół wybudowano jako świątynię ewangelicką. W podziemnej części powstała krypta grobowa z 19 komorami grobowymi wykonanymi z betonu. Co ciekawe, podłoga była wykonana w taki sposób, by możliwy był pochówek w ziemi. Stało się tak z powodu drugiej żony księcia Guido, Rosjanki Katarzyny von Slepcow, która jako grekokatoliczka zgodnie z zasadami swojej wiary, zobowiązana była do takiej formy wiecznego spoczynku. Na szczycie dachu mauzoleum znajduje się przepiękna figura anioła prawdy i pokoju.

Podczas II wojny światowej kościół ten był notorycznie niszczony i dewastowany. W latach 50. świątynia została przekazana Kościołowi katolickiemu. Zaś w latach 80. po gruntownych remontach, już ostatecznie nadano mu imię Dobrego Pasterza. Dzisiaj kościół jest filią parafii Chrystusa Króla w Świerklańcu, przyciąga rzesze wiernych szukających zarówno wyciszenia oraz modlitwy, jak i turystów odwiedzających te strony.

Legendarna Biała Dama

Blanche Henckel von Donnersmarck zmarła w 1884 roku, mając ok. 67 lat. Oficjalną przyczyną śmierci miały być problemy z sercem. Jednak nawet jej odejście jest zagadką. Wiadomo tylko, że bardzo lubiła konne wycieczki po parku. I to właśnie podczas jednej z nich, jej szal miał zaczepić o konary drzew i doprowadzić do śmierci, poprzez uduszenie. Nie wiemy, która wersja jej śmierci jest prawdziwa.

Po II wojnie światowej zmumifikowane ciało miało zostać wyniesione, z nieistniejącej już dziś krypty, która była miejscem jej pochówku. Potem jej resztki rozwleczono po parku. W ostatnim geście litości, ktoś w do dziś nam nieznanym miejscu zakopał to, co z ciała pozostało. Narodziła się też legenda o „Białej Damie ze Świerklańca”, czyli duchu Blanche wędrującym przez świerklaniecki park po zachodzie słońca.

Powojenne porządki

Świerklaniecki kompleks pałacowo – parkowy przetrwał wiele. Nie przetrwał jednak wizyty Armii Czerwonej. Sowieci po zdobyciu Świerklańca w 1945 roku, rozpalili sobie w pałacu ognisko. Efekt? Mały Wersal został rozgrabiony i doszczętnie spalony. Podobnego losu doczekał Stary Zamek. Na przełomie lat 50. i 60. w Tarnowskich Górach zapadła decyzja, aby resztki pałaców wysadzić w powietrze (pomimo nakazu urzędu konserwatorskiego, aby pozostawić go w stanie stałej ruiny).

Wczoraj a dziś

Dziś w parku można podziwiać rzeźby, fontanny i tzw. Pałac Kawalera, powstały na początku XX wieku. Gościł w nim m.in. cesarza Prus Wilhelma II Hohenzollerna. Od 1992 roku pałac ten wpisany jest do rejestru zabytków klasy A. Jeszcze niedawno mieścił się w nim hotel. Jest to tzw. „perełka” wśród śląskich zabytków. Parę lat temu odkryto sieć tuneli, które prowadziły z Pałacu Kawalera do Małego Wersalu. Miały się one stać nową atrakcją turystyczną, jednak z powodu braku pieniędzy prace renowacyjne przerwano.

Po Starym Zamku pozostały jedynie rozsypujące się w ziemi fundamenty, most i puste postumenty. Zaś po Małym Wersalu brama (obecnie znajdująca się przy wejściu do chorzowskiego zoo), bardzo duży teren ziejący pustką, stare pocztówki i żal, po stracie tak wspaniałej budowli.

WH