Najbardziej fanatyczne miasto świata

Buenos Aires, stolica Argentyny – w żadnym innym mieście na świecie nie ma większej ilości klubów piłkarskich, aniżeli tam. W boskim Buenos klub piłkarski znajdziesz na każdym rogu, a sympatycy rzeczonych teamów są tak oddani swojej futbolowej miłości, że często pomimo obecności zarządów sprawują faktyczną władzę w swoim klubie. Godzi się zatem określić miasto „Dobrych Wiatrów” jako najbardziej fanatyczne pod względem kibicowskim.

Nieustanne śpiewy na stadionie, w barach i na ulicach miast. Okazałe flagi klubowe, które potrafią mieć długość do kilku kilometrów (rekordzistką pod tym względem została flaga River Plate, która liczyła sobie prawie 8 tysięcy metrów, czyli 8 kilometrów – niosło ją ponad 15 tysięcy ludzi!). „Barras bravas” – jak nazywani są najzagorzalsi argentyńscy kibice nigdy nie śpią.

Trybuny na meczach argentyńskiej Superligi oraz niższych klas rozgrywkowych nie zawsze są pełne głównie ze względów bezpieczeństwa (nie oszukujmy się – stadiony w Buenos Aires z całą pewnością nie zaliczają się do miejsc spokojnych, pozbawionych ryzyka). Jednak fani, którzy już pojawiają się na trybunach swojego obiektu, wytrwale dopingują ukochaną drużynę przez pełne 90 minut meczu i to zazwyczaj niezależnie od wyniku.

W razie braku możliwości pojawienia się na widowni potrafią również wejść na dach pobliskiego domu i stamtąd obserwować mecz swojej drużyny, jak w ubiegłym roku zrobili to „hinchas” (argentyńskie określenie słowa „kibice”) Newell’s Old Boys w derbowym spotkaniu ćwierćfinału Pucharu Argentyny przeciwko Rosario Central, który odbył się w stołecznej dzielnicy Sarandí (dlatego, że mecze Copa Argentina zawsze rozgrywane są na neutralnym terenie).

Derby Rosario rozegrane w Buenos Aires mimo nie wpuszczenia fanów na trybuny ze względu zapobiegawczych okazały się fenomenalnym widowiskiem nie tylko na płycie gry. Newell’s wprawdzie przegrali je 1:2, ale niestrudzeni sympatycy stoją murem za swoją drużyną nawet w momencie najgorszego kryzysu.

W Buenos Aires kibice potrafią tłumnie zapełnić trybuny nawet podczas treningu swojej drużyny! Przykładem takiego oddania jest sytuacja związana z Boca Juniors, która miała miejsce w roku ubiegłym przed listopadowym, pierwszym spotkaniem finałowym Copa Libertadores z River Plate.

Drużyna szykowała się do występu w historycznym wewnątrzargentyńskim finale najważniejszych klubowych rozgrywek Ameryki Południowej, a do tego o zdobyciu okazałego Pucharu Wyzwolicieli miało rozstrzygnąć ekscytujące El Superclásico – największe piłkarskie derby świata (nawet pojedynki Barcelony z Realem Madryt się chowają).

Wówczas „hinchas” najpopularniejszego argentyńskiego zespołu piłkarskiego szczelnie zapełnili trybuny swojej niespełna 50-tysięcznej La Bombonery. Wyobrażacie sobie taką sytuację w Europie? Kibice przychodzą w komplecie na trening na swojej drużyny! Mało tego, kibiców Boca byłoby wtedy jeszcze więcej, gdyby ich obiekt był pojemniejszy! Około 20 tysięcy ludzi zostało przed stadionem i stamtąd prowadziło głośny doping dla trenujących piłkarzy „Xeneizes”.

Argentyńska stolica – Buenos Aires bez cienia wątpliwości jest NAJ pod względem najbardziej fanatycznych kibiców oraz jest najbardziej zakręcona na punkcie futbolu. Żadne inne miejsce we wszechświecie nie ma takiej piłkarskiej obsesji.