Posiadłość przy 108 Ocean Avenue, miejscowość – Amityville

Dom w Amityville jest legendarnym, pełnym tajemnic miejscem, którego mroczną otoczkę zna każdy fan grozy. 

Dom został wybudowany w 1927 roku przy 112 Ocean Avenue w hrabstwie Suffol w stanie Nowy Jork, architektonicznie cała nieruchomość została utrzymana w stylu kolonialnym, posiada 5 sypialni, 3 łazienki, werandę, kominek, dwa garaże oraz dostęp do prywatnej przystani z pomostem, poza tym do posiadłości przelega 0,27 akra terenów zieleni; jednak nie to nas interesuje, prawdziwym powodem „legendarności” tej posiadłości i tym, co spędza sen z powiek wielu fanów grozy są wydarzenia które miały miejsce w tym domu.

W 1964 roku Louise i Ronald DeFeo wprowadzili się do posiadłości wraz z czwórką dzieci, dwiema dziewczynkami i dwojgiem chłopców, a po przeprowadzce urodził się im trzeci syn.

Rodzina DeFeo nie była „spokojną” rodziną, Pan Ronald był człowiekiem porywczym oraz nerwowym, nie stroniącym od alkoholu, co wiązało się z przemocą w stosunku do żony i niejednokrotnie dzieci, z kolei Louise, by znieść ból i upokorzenie przez męża zatapiała swe smutki w alkoholu.

Najbardziej narażonym na ataki złości ojca był jego najstarszy syn, Ronald DeFeo Junior, na którego wołano „Butch”; często kłócił się z ojcem i niejednokrotnie dochodziło do rękoczynów. Pewnego dnia podczas jednej z wielu kłótni chwycił za strzelbę, przyłożył ją ojcu do skroni i nacisnął spust, jednak broń nie była naładadowana.

Czara goryczy została przelana 14-tego listopada 1974 roku, w nocy, 23-letni Butch wszedł do sypialni rodziców dzierżąc broń i zastrzelił wpierw ojca, a później matkę, następnie udał się do sypialni swojego rodzeństwa i zamordował każde z nich, 9-letniego John’a Matthews’a, 12-letniego Marca, 13-letnią Allison i 18-letnią Dawn.

Po wszystkim chłopak wziął prysznic i wyszedł z domu. Spotkał się z dziadkiem, dziewczyną oraz z znajomymi, jednym słowem, poprowadził swój dzień, jakby był zwykłym dniem, jedynie wspominając wszystkim, że w domu nikt nie odbiera telefonu.

Morderswo zostało z premedytacją ujawnione właśnie przez Ronalda Juniora, wyznał swojemu przyjacielowi Joey’owi Yeswit’owi, że ktoś włamał się do jego domu i zabił jego rodzinę, pojechali razem na 112 Oceans Avenue, Joey znalazł w domu 6 trupów i natychmiastowo zawiadomił policję.

Butch długo nie przyznawał się do zabicia swojej rodziny, twierdził że nic nie wie, nic nie widział ani nie słyszał, chociaż w trakcie śledztwa nie stwierdzono użycia tłumika dźwięku na broni. Początkowo Ronald Jr. zeznawał, że rodzina została zamordowana przez członków mafii, później próbował udowodnić swoją niepoczytalność i chorobę psychiczną, sugerując, że „głosy” kazały mu zabić swoich bliskich.

Ostatecznie winę zrzucono na narkotyki, został uznany za psychopatę i skazany na dożywocie w najbardziej strzeżonym więzieniu w Nowym Jorku – New Haven.

 

Rodzina Lutz i walka z demonami – historia, którą zna każdy miłośnik kina grozy.

kadr z filmu „The Amityville Horror”, 2005r

Dom stał opuszczony przez 13 miesięcy, do momentu gdy pomimo świadomości o wydarzeniach do jakich w nim doszło został nabyty przez George’a i Kathy Lutz’ów. Małżeństwo zmieniło adres domu na 108 Ocean Avenue i zamieszkali w nim wraz z trójką swoich dzieci.

Rodzina opuściła dom po zaledwie 28 dniach od wprowadzki, opowiadając w mediach, że od samego początku w domu działy się straszne rzeczy; początkowo same otwierały się okna i drzwi, słyszeli głosy, hałasy oraz tupoty stóp. Następnie na ścianach miały pojawić się zacieki z śluzu i plamy przypominające krew, z których wydobywał się wabiący roje much smród.

Dodatkowo córka George’a i Kathy twierdziła, że odwiedzają ją duchy, w tym jedna z zabitych przez Roberta Jr’a sióstr.

Z czasem miało być coraz gorzej, rodzina widywała zakapturzone postacie, najmłodsza córka stała się medium i łącznikiem realnego świata z demonami; podobno rodzinę nawiedził sam Pan Ciemności rzucając Kathy o podłogę.

George z dnia na dzień miał doświadczać obsesyjnych myśli na temat zabicia swojej rodziny, rodzina wezwała egzorcystę, jednak nie potrafił im on pomóc.

Zdesperowana rodzina opuściła dom opowiadając swoją historię, którą poznał bardzo szybko na cały świat.

 

Oczywiście cała historia okazała się być jedną wielką mistyfikacją, po tym jak rodzina Lutz zdała sobię sprawę, że mogą zbić niemałe pieniądze wymyślając taką historię, jednak całkowicie nigdy ona nie „umarła”, bowiem George Lutz na łożu śmierci miał powiedzieć, że wszystko co powiedzieli miało miejsce, a do mistyfikacji przyznali się pod naciskiem.

 

Dom do dzisiaj jest zamieszkany, nikt nigdy nie potwierdził, jakoby jakiekolwiek paranormalne zdarzenia miałyby mieć miejsce, jednak tak czy inaczej to miejsce pozostanie na zawsze na liście najbardziej znanych i zagadkowych miejsc paranormalnych na świecie, które przyciąga wielu badaczy zjawisk paranormalnych i gapiów, co z pewnością jest w niesmak mieszkającej tam rodzinie.

 

Myślę, że posiadłość przy 108 Ocean Avenue jest wartym odwiedzenia miejscem, będąc przejazdem na pewno każdy, kto zna jej historię zatrzymałby się na moment chcąc poczuć jej klimat.