Tatry. Czyli cudze chwalicie, swego nie znacie

Tatry to magiczne miejsce. Wie to każdy, kto choć raz z własnej nieprzymuszonej woli wybrał się na spotkanie z tymi majestatycznymi górami. Nieważne, czy był to zwykły spacer Doliną Chochołowską, a może wspinaczka na Rysy lub Świnicę. Chociaż nie są to najwyższe góry świata, mają w sobie coś, co nie pozwala o nich zapomnieć. Coś, co sprawia, że wracając z jednej wędrówki, już planuje się drugą.
    Ciężko określić, co to za uczucie. Ciężko określić, co pcha człowieka do wielogodzinnych wędrówek, po których nie ma się już na nic siły. Do wędrówek, które wyczerpują fizycznie, ale uskrzydlają psychicznie. Do wędrówek, w upale, czy w deszczu. Nieważne. Byleby iść. Byleby iść na kolejne spotkanie z nimi. W górach męczy się ciało, ale odpoczywa dusza. Wszystkie problemy, troski i zmartwienia, stają się chociaż trochę mniejsze. Patrząc na szczyty Tatr, trudno jest nie pomyśleć, że przecież świat jest w zasadzie całkiem piękny. I, że może nie warto zaprzątać sobie głowy wieloma sprawami, martwić się, skoro na całym świecie jest jeszcze wiele takich miejsc do odkrycia.
     W górach można też trochę powalczyć z samym sobą. Powalczyć ze zbyt szybkim poddawaniem się, rezygnowaniem z celu, ze zbyt szybkim uznawaniem, że „to bez sensu”. Wędrówka na górski szczyt jest przecież taka sama jak wędrówka na szczyt w życiu. Trud i wysiłek się opłaca, bo widok jaki zobaczymy, rekompensuje cały ból.
     Góry uczą nas pokory. Nie zawsze próba zdobycia najwyższego szczytu z możliwych jest słuszna. Nie zawsze jesteśmy na to dostatecznie przygotowani i potrafimy poradzić sobie z wieloma trudnościami, które napotkamy na swojej drodze. Wtedy należy zawrócić, ale nie rezygnować na zawsze. Góry uczą, że wytrwałością i ciężką pracą można osiągnąć swój cel. Lecz nigdy zuchwałością i zbyt wysokim mniemaniem o własnej osobie. Wspinacz, któremu za pierwszym razem się nie udało, po wielu godzinach pracy i przygotowań, osiągnie swój cel.
      Tatry to magiczne miejsce, bo są dla każdego. One nie oceniają, ani nie szufladkują. Pozwalają zapomnieć o otaczającym świecie i pobyć sam na sam z własnymi myślami. Są miejscem, w które gdy tylko mogę – wracam. I choć często wędruję do tych samych miejsc, do tych samych dolin i hal, to nieważne. Bo każda wędrówka jest inna.